Bal nad bale w Lublinie

Do Lublina wybierałyśmy się od dawna. Jednak zawszę było za daleko. A to pogoda nie ta, a to połączeń komunikacyjnych nie ma. A to znowu co innego. I zawsze była jakaś wymówki. Jednak V Charytatywny Jubileuszowy Bal „Serca dla dzieci” Fundacji Oswoić Los kusił. I się udało- byłyśmy tam.

Większość znajomych, gdy słyszało o naszym pomyśle podróży do Lublina, odradzało nam to. Nawet nie chodziło o nasze problemy zdrowotne (bo to jak wiecie ogarniamy już), ale o to, że z Inowrocławia to bardzo daleko, ponad 400 kilometrów a mamy zimę, mrozy, śnieg, a połączenia komunikacyjne są z przesiadkami. Bo przecież możemy się zgubić, mogą nas okraść czy coś gorszego zrobić. I same w tak daleką drogę chcemy się wybrać. Postanowiłyśmy jednak spróbować bo przecież nie my jedne podróżujemy po kraju, więc dlaczego wszystkie złe rzeczy mają akurat nam się przytrafić?

Jak zawsze zaczęłyśmy od sprawdzenia połączeń komunikacyjnych. Udało nam się znaleźć autobus z Torunia który jechał bezpośrednio do Lublina. Wielka ulga bo z Inowrocławia do miasta Kopernika mamy doskonałe połączenie autobusowe więc nawet późna godzina wyjazdu nie była problemem- dworzec cieplutki, automat z kawą jest można czekać :-) I choć w Lublinie byłyśmy o 6 rano to tu też nie miałyśmy kłopotu – pokój w Hotelu Victoria na nas czekał, abyśmy mogły odpocząć przed wieczornym balem. Co prawda nie miałyśmy dobrego pomysłu na powrót, ale po konsultacjach na FB zdecydowałyśmy się na skorzystanie z przejazdu blacblacar. Ale w zanadrzu miałyśmy zaplanowany zakup noclegu w hotelu (takie nasze wyjście awaryjne w razie czego).

Pomimo tego, że podróż z Torunia trwała 7 godzin wystarczyło nam dosłownie 3 godziny snu na regenerację. Fundacja Oswoić Los zadbała o to żebyśmy nie martwiły się o makijaż i z pomocą przyszła nam Pracownia Stylu Moniki Butryn. A żebyśmy tam trafiły zadbała jedna z mam Ela- wielkie dzięki za pomoc :-) :-)

Skoro makijaż już był. To strój nie stanowił problemu. Mała czarna, żakieciki i buciki na lekkim obcasiku (a w zanadrzu ukochane balerinki). Rozpuszczone włosy i radość w oczach i na twarzy!

Sam bal był piękny. Przestronna piękna sala,wystrój światła… Okrągłe stoły przykryte białymi obrusami robiły wrażenie. Dziewczyny które wskazywały każdemu gościowi jego miejsce przy stoliku. To już powodowało, że można było poczuć się wyjątkowo. No i znane twarze na wyciągnięcie ręki, Ambasadorzy Fundacji Oswoić Los, znani dziennikarze, artyści, sportowcy i muzycy.

Bawili się z nami: ambasadorka fundacji Paulina Smaszcz-Kurzajewska w towarzystwie Macieja Kurzajewskiego, dla niej to rodzice i organizatorzy zaśpiewali specjalną urodzinową piosenkę, Sekretarz Województwa Lubelskiego pani Anna Augustyniak, Lider Formacji Nieżywych Schabuff Olek Klepacz który to zaprezentował krótki recital, oraz zaśpiewał wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju, w duecie z Pauliną Kurzajewską „Chciałabym, chciała…”, sztangista, brązowy medalista Igrzysk Olimpijskich Londyn 2012 Bartlomiej Bonk z żoną Basią Bonk, znany i lubiany dziennikarz radiowy i telewizyjny Krzysztof Jankowski JANKES- bardzo sympatyczny i miły człowiek który z każdym zamienił kilka słów, dziennikarka Joanna Racewicz, właścicielka Agencji Marketingu Społecznego TELESCOPE Malina Wieczorek wraz z mężem oraz rodzice Podopiecznych Fundacji- na te spotkania tak bardzo czekałyśmy, bo czasem chwila spędzona z kimś ładuje akumulatory i daję chęci do działania. Fajnie jest zobaczyć radość w oczach innych ze spotkania,
Tańczyłyśmy i bawiłyśmy się przy muzyce - Staszek Karpiel z zespołem Future Folk (Ach, ach), Ola Pieczara Band i niezrównany na saksofonie Marek Krupa Krupiszon (cudne dźwięki).

Bardzo ważna w tym przedsięwzięciu była licytacja przeróżnych gadżetów przekazanych przez znanych i lubianych. Licytacja brawurowo poprowadzona przez Paulina Smaszcz-Kurzajewska i Maciej Kurzajewski przyniosła rekordowy wynik prawie 40 tysięcy zl!!!!
Cały dochód z balu to 65 015zl ! A najbardziej nam żal diamentu który można było wylicytować, my gapy mogłyśmy sobie kupić…
Podsumowując dobre jedzenie, wspaniała muzyka, cudowna atmosfera czyli świetna zabawa. Aż żal było kończyć.

Przekonałyśmy Was że warto było być? A Lublin wcale nie jest daleko :-P

Jeszcze kilka słów o powrocie… Zaryzykowałyśmy… BlaBlaCar. I jesteśmy bardzo zadowolone… Trafiłyśmy na bardzo miłych chłopaków i panią, więc nam się miło podróżowało. Chłopaki byli z „służb mundurowych”- więc byłyśmy najlepiej pilnowanymi dziewczynami w tym czasie :-P

Podsumowanie:
Było warto, podróż ok, przeżycia i emocję zostaną w nas długo.

Zdjęcia możecie zobaczyć na profilu FB FUNDACJI OSWOIĆ LOS i w najbliższym czasie pojawią się na blogowym FB

One thought on “Bal nad bale w Lublinie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.